Zalando oglasza nowa technologie: wystarczy zrobic dwa zdjecia, a algorytm dopasuje rozmiar. Brzmi imponujaco. Ale czy to rzeczywiscie rozwiaze problem zwrotow, ktory od lat dreczy e-commerce modowy?
Skad sie biora zwroty?
Jako stylistka obserwuje branzy z bliska — i moge Wam powiedziec, ze glownym powodem zwrotow rzadko jest zly rozmiar. Znacznie czesciej chodzi o cos innego: produkt nie spelnia oczekiwan.
Klient widzi piekne zdjecie na tle bialego tla, modelka w rozmiarze 34, swiatlo i kadr dobrane tak, zeby sukienka wygladala jak dzielo sztuki. A w rzeczywistosci material jest cienki, kolor inny niz na ekranie, a kroj — no coz — nie ma nic wspolnego z tym, co sugeruje fotografia.
Problem z prezentacja produktu
To jest sedno sprawy. Online sprzedaje sie obrazek, nie ubranie. I dopoki sklepy nie zmienia sposobu, w jaki prezentuja produkty — dokladniejsze pomiary cial nic nie zmienia.
Co naprawde pomogloby klientom:
- zdjecia na modelkach w roznych rozmiarach (nie tylko 34-36)
- informacja, jakiego rozmiaru ubranie ma modelka i jaki ma wzrost
- zdjecia w naturalnym swietle, bez przesadzonej obrobki
- uczciwe opisy materialow (gramatury, skladu, faktury)
Czy technologia Zalando jest bezuzyteczna?
Nie — miernik rozmiaru to dobry krok. Dla wielu klientow, szczegolnie tych z niestandardowymi proporcjami, to realna pomoc. Ale to tylko jeden element rownania.
Jezeli kupisz sukienke w idealnym rozmiarze, a material jest tak cienki, ze przecina sie przez niego swiatlo — i tak ja odesliesz.
Co powinno sie zmienic
Zaufanie buduje sie przez transparentnosc. Sklepy, ktore pokaza produkty takie, jakie sa — z niedoskonalosciami, w roznych warunkach oswietleniowych, na roznorodnych sylwetkach — zbuduja lojalna baze klientow.
Pomiar ciala to narzedzie. Uczciwa prezentacja to postawa. Potrzebujemy obu.
Zalando idzie w dobrym kierunku. Ale prawdziwa rewolucja w zwrotach zacznie sie wtedy, kiedy brandy przestana sprzedawac iluzje, a zaczna sprzedawac prawdziwe ubrania.